piątek, 25 kwietnia 2014
Od Jem'a Cd. Dean
- Dzięki - uśmiechnęła się, wchodząc do środka.
- O czym chciałaś porozmawiać ? - spytałem, zamykając cicho.
- O co chodzi z Yulią ? - spytała prosto z mostu, opierając się swobodnie o biurko.
- Ale co ? - zmarszczyłem brwi.
- Wpadłeś jak szalony na śniadanie a potem...
- Wybacz, ale to jest sprawa tylko i wyłączeni jej - przerwałem Ricie - Powinnaś spytać się jej.
- Nie chce mi powiedzieć - mruknęła zasmucona hiszpanka.
- Trochę się jej nie dziwię - otworzyłem drzwi. Wyraźny znak, że powinna wyjść. Popatrzyła jeszcze na chwilę na wiszący na ścianie floret. Odchrząknąłem. Podniosła na mnie zdziwiony wzrok.
Nie wyjdę, póki nie dowiem się o co chodzi - zadarła buntowniczo głowę. Westchnąłem, podchodząc do niej.
- Naprawdę tego chcesz ? - spytałem, patrząc jej w oczy. Nie odpowiedziała, wczepiając się paznokciami w drewno biurka - Sama chciałaś - wzruszyłem ramionami, obejmując ją w pasie i unosząc nad ziemię.
- Puść mnie ! - krzyknęła mi prosto do ucha. Szybkim krokiem wyszedłem z pokoju, zostawiłem dziewczynę na korytarzu i wróciłem do siebie. Szybko przekręciłem klucz w zamku. Nie miałem pierwszej godziny lekcyjnej, ale potem musiałem zmywać się na szermierkę. Będę musiał złapać po drodze Yulię. W końcu zadzwonił dzwonek i Rita odeszła. Wychyliłem głowę na korytarz. Był pusty. Chwyciłem sprzęt oraz ubranie i ruszyłem w stronę sali gimnastycznej. Jak będę wcześniej, to najwyżej poćwiczę sam. Zaskoczył mnie widok Deana, stojącego na środku.
- Zgubiłeś się czy coś ? - spytałem, podchodząc powoli. Strój odłożyłem na ławce, dzierżąc jedynie floret.
<Dean?>
wtorek, 1 kwietnia 2014
Od Rity CD Jem
-Nie mam pojęcia.-odpowiedziałam.
-Super. To co teraz?-westchnął Dean.
-Nic. Nasza wiedza na razie opiera się tylko na tym, że coś kombinują.-zaczęłam grzebać widelcem w jajecznicy.
-Może możemy im w czymś pomóc...?-powiedziała Yuki.
-Tylko czy będą chcieli nam powiedzieć?-zauważyła Ellie.
-Wątpię.-mruknął Emil. Potem jedliśmy w ciszy.
-Spróbuję coś wyciągnąć z Yulii.-powiedziałam, kiedy wszyscy odłożyliśmy talerze. Moi towarzysze skinęli głowami. Ruszyłam po schodach do pokoju Rosjanki. Zapukałam.
-Tak?-dziewczyna wyglądała na zdenerwowaną.
-Wszystko dobrze?-zapytałam.
-A co mogłoby być nie tak?
-Wyszliście z Jem'em w nie najlepszych nastrojach. A teraz wyglądasz na zdenerwowaną.
-Wszystko w porządku.-powiedziała Yulia lekko zirytowanym głosem.
-Na pewno? Pamiętaj, możesz mi wszystko powiedzieć.
-Nie mam co.-mruknęła dziewczyna i zamknęła drzwi. Zrezygnowana zeszłam na dół i wyszłam na zewnątrz. Reszta spokojnie usiadła na trawie. Przycupnęłam obok.
-I jak?-zapytała Jack.
-Nic się nie dowiedziałam.-zaczęłam skubać źdźbło trawy.
-Może Jem będzie bardziej skłonny do rozmowy.
-Myślisz? Do nikogo się nie odzywa, nie licząc Yulii.-zauważył Emil.
-Prawda. No to jesteśmy w kropce.-westchnął Dean.
-Co mamy zamiar teraz robić, skoro plan nie wypalił?-zapytała Ellie.
-Chyba nic.-powiedziałam. Wszyscy wstali i poszli do swoich pokoi. Usiadłam na skraju łóżka. Zaczęłam się zastanawiać, co jeszcze mogę zrobić. W końcu poszłam do pokoju Jem'a. Zapukałam.
-Tak?-zapytał.
-Mogę z tobą porozmawiać?
<Jem?>
sobota, 29 marca 2014
Od Ellie Cd. Rita
- Hej - odpowiedziała dziewczyna, siadając koło mnie.
- Co tam u was ? - spytał Emil, przysiadając koło Deana.
- Ciężko. - westchnęłam - Zaraz angielski. Znowu.
- Dyrek nic z tym nie zrobił ? - zainteresował się Irlandczyk.
- Powiedział, że z nią porozmawia. Wątpliwe... - do stołówki wszedł Ben z Jack. Rozmawiali o czymś zażarcie.
- Cześć - przywitała się dziewczyna, siadając stolik obok. Do stołówki jak oparzony wpadł Jem. Szybko podszedł do Yulii.
- Możemy porozmawiać ? - spytał, kładąc ręce na oparciu jej krzesła.
- Nie chcę z tobą o niczym rozmawiać - odpowiedziała tylko, wracając do jajecznicy.
- Proszę - wyszeptał.
- Pięć minut - powiedziała, wstając od stołu - I ani minuty dłużej - ruszyła w stronę drzwi. Jem spokojnie wydreptał za nią.
- Wiecie o co może chodzić ? - spytał Ben, siadając obok swojej kuzynki.
- Ani trochę - pokręcił głową Emil - Próbowałem z nią rano porozmawiać, ale nic to nie dało.
- Ja też nic nie wiem - uniosłam ręce w geście niewinności - Dean ? - spojrzałam pytająco na chłopaka.
- Nic a nic - odpowiedział. Drzwi od stołówki otworzyły się i weszła Rita.
- Coś się stało ? - spytała widząc nasze miny.
- Jem zabrał gdzieś Yulie by z nią porozmawiać na jakiś temat - wyjaśniłam szybko - Tylko nie wiemy o co chodzi.
<Rita?>
wtorek, 4 marca 2014
Od Yulii CD Ellie
-Sama? Zwariowałaś?-Jem przeczesał ręką włosy.
-Jutro wyjadę.
-Nie możesz jechać sama.
-Mogę.-wyszłam z jego pokoju. Usiadłam przy biurku i włączyłam laptopa. Sprawdziłam rozkład lotów do Rosji. Moskwa-1.00. Musiałam się tylko jakoś jutro wymknąć, żeby nikt tego nie zauważył. Wyłączyłam komputer i położyłam się na łóżku. Zasnęłam bez większych przeszkód.
***
Obudziłam się około 8.00. Włożyłam na siebie szarą bluzę i jasne dżinsy. Wyszłam na korytarz, zastanawiając się co robić do czasu wylotu. Postanowiłam pójść na dwór. Było dość ciepło. Usiadłam na ławce. Po chwili ktoś do mnie podszedł.
-Cześć.-powiedział Emil.
-Cześć.-odpowiedziałam.
-Co jest?-spojrzał na mnie badawczo.
-Nic.
-Jak nie chcesz, to nie mów.-westchnął.-Ale widzę że jesteś dość nerwowa.
-Naprawdę, nic mi nie jest.
-Chyba zbliża się pora śniadania.-chłopak spojrzał na zegarek. Wstałam i poszliśmy razem w stronę stołówki. Był tam już Dean z Ellie.
-Hej!-pomachali do nas. Usiedliśmy razem przy stoliku.
<Ellie?>
niedziela, 2 marca 2014
Od Jem'a Cd. Yulia
- Moje sny zazwyczaj są prawdziwe - upierała się dziewczyna.
- Opowiedz mi o nim - usiadłem na łóżku. Dziewczyna usiadła na przeciwko na krześle i powoli opowiedziała sen najlepiej jak umiała.
- Opisz mi jeszcze raz miejsce. - z torby wyciągnąłem szkicownik. Po raz drugi opisała mi krajobraz. Szybkimi ruchami ołówka odwzorowałem jej słowa. Potem dodałem parę cieni i..
- Gotowe. - pokazałem jej ukończony rysunek. Pokazałem jej uroczy las. Dookoła leżał śnieg.
- Prawie jakbym go widziała. - wyszeptała.
- Rysowałem lepsze - wzruszyłem ramionami, odkładając blok - Miejsce już mamy. Ale jeszcze coś chiałbym sprawdzić - z pod łóżka wyciągnąłem laptopa.
- Serio?
- Zbierałem na niego trzy lata - odpowiedziałem , logując sie do systemu. Kliknąłem ikonkę internetu i wyszukałem odpowiednie artykuły. Przebiegałem po wszystkich stronach związanych z tym wypadkiem. Nagle cos przyciągnęło moją uwagę.
- Mówiłaś, że ile osób jechało tym samochodem ? - spytałem parząc na dziewczynę.
- Cztery - spojrzała na mnie zdziwona - Coś znalazłeś ?
- Sama zobacz - przesunąłem się kawałek. Dziewczyna usiadła koło mnie.
- Wszędzie piszą, że wszytskie osoby zginęły. Nawet kierowca drugiego pojazdu - przejechałem kursorem po najdokładniejszym artykule - Ale wszędzie piszą, że w samochodzie jechały trzy osoby - Yulia zesztywniała. Po jej policzku popłynęła łza.
- Nie wierzę. On żyje.
- Teoretycznie tak. Tylko, że nie wiemy, gdzie teraz jest.
- Dzięki za pocieszenie - spojrzała na mnie jak na idiotę. Zamknąłem laptopa i schowałem go pod łóżko.
- Co teraz ? - spytałem.
<Yulia?>
Od Yulii CD Jem
-Mogę cię na chwilę prosić...?-odciągnął mnie od stolika.-Czy przy niej możemy się zachowywać normalnie?
-Szczerze? O dużo prosisz.-prychnęłam.
-Jedna osoba. To aż tak dużo?
-Jeśli chodzi o ciebie, to tak.-wywróciłam oczami.
-Tylko przy niej.
-Niech ci będzie.-skinęłam głową. Przyszliśmy ponownie do stolika. Przez chwilę jedliśmy w milczeniu. Po chwili podszedł do nas Emil razem z Ritą i Ellie.
-Cześć.-powiedzieli, po czym się przysiedli. Nadal wszyscy milczeli. W końcu nie wytrzymałam i wstałam. Odłożyłam talerz i wyszłam na dwór.
-Jak tam?-Jem usiadł obok mnie.
-Dobrze.
-Masz jeszcze dzisiaj jakieś zajęcia?
-Czy to miała być próba zaciągnięcia mnie ponownie do tego pokoju?
-Być może.-chłopak wzruszył ramionami.
-Muszę cię rozczarować.-westchnęłam.-Ale jutro jest sobota, czyli raczej nie mam nic w planach.
-Czyli jutro?-zapytał dla pewności. Skinęłam głową, po czym wstałam i poszłam w stronę lodowiska. Weszłam do szatni, przebrałam się i weszłam na taflę.
-Pamiętasz wszystko, czy mam jeszcze ci podpowiadać kroki?-zapytała trenerka.
-Postaram się wykonać to sama...-odpowiedziałam, a chwilę potem już wykonywałam układ.
-Dobrze.-trenerka klasnęła. Obok niej stał Dmitriy.
-Czuję że jeszcze trzeba co nieco poprawić.-powiedziałam. Włożyłam nakładki na ostrza łyżew i poczłapałam w stronę szatni. Kiedy się przebrałam i wyszłam na zewnątrz, poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu.
-Spróbuj obracać się trochę szybciej.-poradził Dmitriy.
-Eee... Dziękuję. Wypróbuję to... następnym razem.-podziękowałam.
-Jak będziesz jeszcze potrzebowała pomocy, możesz mnie pytać.-uśmiechnął się, po czym odszedł. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. W końcu zasnęłam.
***
Samochód jechał oblodzoną drogą. W środku siedziało 4 wesoło rozmawiających mężczyzn. Jeden z nich w zadowoleniu podkręcał bujnego wąsa. Żaden z nich nie był świadom niebezpieczeństwa, które ich spotka. Po chwili pojazd wpadł w poślizg. Kierowca nie zdołał nad nim zapanować, dachował i wpadł na samochód jadący z naprzeciwka. Nikt nie powinien przeżyć. Jednak, można było dostrzec tego jednego mężczyznę, czołgającego się przez okno. Ktoś wyszedł z lasu.
-Chodź za mną, będziesz bezpieczny.-człowiek pomógł wąsaczowi wyjść i skierowali się do lasu.
***
Obudziłam się i przetarłam oczy.
-To niemożliwe...-szepnęłam. Nie wiem czemu, ale moje sny w większości są prawdziwe. Narzuciłam na siebie dżinsy i bluzę, po czym pobiegłam korytarzem. Zapukałam do drzwi. Nikt nie odpowiadał. Zapukałam mocniej.
-Tak?-Jem wpuścił mnie do środka.
-Muszę ci coś powiedzieć.
-Słucham.
-Przed chwilą coś mi się śniło...-zaczęłam.-Że mój ojciec jednak przeżył.
<Jem?>
sobota, 1 marca 2014
Od Jem'a Cd. Yuki
- Nie za wcześnie na...
- To ważne - przerwałem jej. Otworzyła szerzej drzwi. Wślizgnąłem się do środka. Zapaliłem światło.
- Więc ? Dlaczego nawiedzasz mnie o tak spartańsko wczesnej godzinie ? - spytała kładąc rękę na biodrze.
- Nie mogłem spać w nocy, więc poszedłem się przejść po akademii. Chciałbym ci coś pokazać. Tylko musisz się ubrać.
- I nie mogło to poczekać do rana ? - spojrzała na mnie z wyrzutem.
- Jest po piątej - zerknąłem na zegarek.
- Normalni ludzie o tej godzinie śpią.
- Normalnie o tej godzinie byłem dawno na nogach. I jakbym miał ci to pokazać, skoro mamy dużo lekcji a wieczorem będziesz zmęczona. - dziewczyna zastanawiała się przez chwilę.
- Daj mi dziesięć minut - westchnęła. Z uśmiechem wyszedłem na korytarz, powtarzając sobie drogę do pomieszczenia, które znalazłem. W końcu Yulia wyszła. Była ubrana w jeansy i szarą buzę. Włosy upięła wysoko, lecz kilka kosmyków opadało swobodnie na twarz. Odgarnęła je niecierpliwie.
- Idziemy ?
- Jasne. - Powoli ruszyłem w labirynt, jaki tworzyły setki splątanych ze sobą korytarzy, schodów i sal.
- Będziesz umiał wrócić ? - spytała niepewnie dziewczyna.
- Jasne. Jesteśmy na miejscu - stanęliśmy przed grubymi, drewnianymi drzwiami. Były wykonane z dęby i pokryte grubą warstwą lakieru - Zamknij oczy i obiecaj, że nie otworzysz ich, dopóki ci nie powiem.
- Coś ty wymyślił - westchnęła, ale zamknęła oczy. Wszedłem do pomieszczenia. Na razie było w nim ciemno. Jedyne co było oprócz tego widać, to ogromna kopuła oraz, że pomieszczenie jest duże. Podszedłem do panelu kontrolnego i wybrałem odpowiednie opcje. Kiedy kliknąłem OK, dookoła pojawiły się drzewa. Nie dosłownie. Rzutniki wyświetlały obraz lasu na ściany. Zaś na ogromnej kopule widać było nocne niebo oraz księżyc w pełni. Po chwili z głośników wydobyły się odgłosy nocnego lasu. Cykanie świerszczy, pohukiwanie sowy. Od czasu do czasu trzask łamanej gałązki. Do tego dało się wyczuć lekki zapach sosen. Wprowadziłem do środka Yulię, cały czas powtarzając, by nie otwierała oczu.
- Już - wyszeptałem. Wydawała się oszołomiona tym , co zobaczyła. Przez następną godzinę wpatrywaliśmy się w nocne niebo, opowiadając sobie jakieś historie.
- Trzeba już iść - westchnąłem, niechętnie podnosząc się z ziemi.
- Szkoda. Pięknie tutaj.
- Tylko wszystko wyłączę jeśli pozwolisz - podszedłem do panela i kliknąłem Off. Pokój znowu zalała ciemność. W ciszy wróciliśmy plątaniną korytarzy do pokoju Yulii.
- Warto było ? - spytałem, uśmiechając się.
- Tak - odpowiedziała - Do zobaczenia na historii - szybko wślizgnęła się do siebie. Przez chwilę jeszcze stałem na korytarzu, po czym ruszyłem do siebie. Zauważyłem idącą korytarzem postać.
- Cześć Yuki - przywitałem się, kiedy dziewczyna podeszła bliżej.
<Yuki?>
Od Jack Cd. Yulia
- Nie za dużo - upomniałam siebie pod nosem.
- Mogę się dosiąść ? - spytał ktoś nagle. Podniosłam twarz z nad talerza.
- Ben ? - spytałam, wstając szybko.
- Jackie - wyszeptał i przytulił mnie mocno. Również go objęłam. Przez chwilę jeszcze tak staliśmy w kompletnej ciszy.
- Co tutaj robisz ? - zapytałam.
- Przywieźli mnie, bo stwierdzili, że mam talent - chłopak przewrócił oczami. Zaśmiałam się. Usiadłam przy stoliku i kontynuowałam rozmowę z Benem.
- Więc... Rodzice w separacji ? - spytał, odchylając się na krześle, jednocześnie oblizując łyżkę z nutelli.
- Niestety. Ale w końcu się od nich oderwałam - powiedziałam, podgryzając skibkę chleba.
- Czemu przestałaś dzwonić ?
- Zadajesz strasznie dużo pytań - zaśmiałam się - Ale zawsze taki byłeś. Przestałam dzwonić, bo moja rodzina stwierdziła, że nie mogę utrzymywać kontaktu z tobą. A tym bardziej z pewną osobą z twojego otoczenia. Szczególnie po tym co się stało. - spojrzałam na niego znacząco. Jego twarz spoważniała.
- Wczoraj był u mnie twój wujek - powiedział, patrząc mi prosto w oczy - Nie dość, że próbował mnie upić, to jeszcze przekazał mi złą informację. Bardzo złą. On wychodzi.
- Ale... Miał jeszcze siedzieć 2 lata - poczułam jak robi mi się słabo.
- Uznali, że wypuszczą go wcześniej. Ale idiota i tak tam wróci. - mruknął.Drzwi jadalni otworzyły się i do środka weszła Ellie z Yulia oraz Yuki. Razem z nimi jeszcze parę osób, których imion nie pamiętam.
- Cześć - podeszła do nas Yulia - Znasz Bena ? - zdziwiła się.
- Tak. To mój kuzyn.
<Yulia?>
Od Rity CD Jack, Ellie
-Dzięki za pomoc.-powiedziała Jack.
-Nie ma sprawy.-otworzyłam drzwi.
-Nieźle...-mruknęła dziewczyna.
-Jak chcesz, to wpadnij kiedyś. Pokój 312.
-Spoko. Jeszcze raz dziękuję.-kiwnęłam w jej stronę głową i poszłam do siebie. Przebrałam się i położyłam na łóżku. Przez chwilę wpatrywałam się w czerwono-żółte ściany, po czym zasnęłam.
***
Obudził mnie odgłos budzika. Otworzyłam oczy i wyłączyłam to szatańskie urządzenie. Rzuciłam okiem na plan. Historia. Nie jest źle. Włożyłam na siebie czarną bluzkę i białe spodnie, po czym wyszłam na korytarz. Po drodze spotkałam Yuki. Trochę pogadałyśmy i w końcu doszłyśmy do klasy. Niedaleko stała Jack.
-Hej!-pomachałam w jej stronę ręką.-Jak tam pierwszy dzień?
-Nie najgorzej.-powiedziała.
-A, właśnie. Yuki, Jack.-przedstawiłam obydwie dziewczyny.
-Konichiwa.-przywitała się Japonka.
-Miło mi.-skinęła głową Walijka.-Jest tu jeszcze ktoś oprócz nas?
-O ile się nie mylę...-zaczęłam wszystko kalkulować.-5 osób.
-6.-poprawiła mnie Yuki.
-6? Jakim cudem? Ktoś jeszcze przyjechał?
-Jest jeszcze ten...-Japonka zaczęła pstrykać palcami usiłując sobie coś przypomnieć.-Jak mu było... Dmitriy.
-Hm... Fakt.-przytaknęłam.-Czyli razem z nim 6.
-Ciekawie się zapowiada.-powiedziała Jack. Po chwili przyszła reszta oraz nauczycielka. Otworzyła salę i wpuściła nas do środka. Wszyscy usiedli na swoich miejscach.
-Witam.-zaczęła nauczycielka.-Nazywam się Eleonor Richardson i będę was uczyć historii. Mam nadzieję, że się wam spodoba.-mrugnęła. Była miło wyglądającą starszą panią z siwymi włosami upiętymi w kok.
Lekcja się zaczęła. Pani Richardson opowiadała tak ciekawie, że nikt nie był w stanie jej przerwać. Nagle zadzwonił dzwonek.
-Szybko minęło.-mruknęła Yulia. Zauważyłam, że miała podkrążone oczy, jakby nie spała w nocy. Zeszłam z nią, Jack i Ellie na dół. Zauważyłyśmy jakiś samochód przed wejściem do budynku. Do środka wszedł chłopak.
-Cześć!-przywitałam się. Podeszłam do niego.
-Cześć.-powiedział.
-Jestem Rita, to Yulia, Jack, a to Ellie.-przedstawiłam nas.
-Emil.
-Skandynawia?-zapytała Yulia.
-Tak. Konkretnie Norwegia.-uśmiechnął się.
-Czyli narty?
-Bardziej snowboard. Ale narty... Czemu nie.-zastanowił się.-Trzeba się zarejestrować, czy coś?
-Tak, chodź.-powiedziała Ellie. Zaprowadziłyśmy go pod drzwi gabinetu dyrektora.
<Jack, Ellie?>
Od Yulii CD Jem
-Skąd ją miałaś?-zapytał Ben.
-Ktoś zapukał do drzwi, otworzyłam i zauważyłam ją przed sobą.
-I skąd podejrzenie, że to mogłem być ja?
-A kto inny mógłby mi to podłożyć?
-W sumie...-wzruszył ramionami.-Ale to nie ja.
-To niby kto?
-Nieważne.-warknął.
-Niech ci będzie.-wywróciłam oczami i wyszłam. Spojrzałam na zegarek. Była 20. Weszłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Nie wiedziałam co robić. W końcu wzięłam mp3 i zaczęłam słuchać muzyki. Nie wiadomo kiedy zasnęłam.
***
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Za oknem było ciemno. Wyjrzałam na korytarz. Stał tam Jem.
-O co chodzi?-zapytałam.
<Jem?>
piątek, 28 lutego 2014
Od Jack Cd. Rita
- Jackie. Spokojnie - ojciec położył mi rękę na ramieniu.
-Na pewno tego chcesz ? - spytała po raz setny tego dnia mama.
- Przestań się jej ciągle pytać Marie - skarcił ją tata.
- Ty nie jesteś lepszy ! Pojawiasz się nagle i...
- Przestańcie się kłócić ! - nie wytrzymałam. Mocniej ścisnęłam pasek swojej torby. Nagle drzwi się otworzyły.
- Możesz wejść - powiedziała skrzekliwym głosem jakaś kobieta. Mruknęłam coś i z spuszczoną głową weszłam do środka. Było już dawno po 23 więc zdziwiłam się, że zechciał mnie przyjąć.
- Jacqueline prawda?
- Tak - skinęłam głową, sięgając do torby po dokumenty. Podałam mu je. Szybko sprawdził parę rzeczy, mrucząc przy tym pod nosem i oddał mi dowód z powrotem.
- Mam nadzieję, że spodoba ci się u nas. Twoi rodzice chcą może coś obgadać? - Spytał, przyglądając mi się dokładnie.
- Raczej nie. Pewnie już pojechali.
- Wszystko masz napisane na planie. Do widzenia - wydawał się chłodny i poważny. Wyszłam na korytarz. Moi rodzice faktycznie się już zmyli, zostawiając tylko moje dwie walizki.
- Echh.. - Westchnęłam, ciągnąc je za sobą do pokoju 149. Przeszłam ponownie przez hol, zatrzymując się na chwilę , by podziwiać jego wspaniały wygląd. Z trudem wspięłam się na drugie piętro.
- Pomóc ci? - podeszła do mnie dziewczyna z śniadą karnacją oraz długimi, ciemno brązowymi włosami.
- Nie trzeba. Wiesz, gdzie jest pokój 149 ?
- Jasne. Chodź za mną. Przy okazji jestem Rita.
- Jack - uśmiechnęłam się do niej.
- Kiedy przyjechałaś? - Zapytała, skręcając w jeden z korytarzy.
- Jakieś 20 minut temu.
- Spoko. Grasz na skrzypach? - Spytała, odwracając się w moją stronę. Staliśmy przed pokojem 149.
- Tak. Skąd wiedziałaś?
<Rita?>
niedziela, 23 lutego 2014
Od Bena Cd. Yulia
- Pan Korolev wzywa cię do siebie - powiedziała tym swoim śmiesznie wysokim głosem. Przewróciłem oczami i wstałem. Odłożyłem talerz do okienka, dziękując cicho.
- Wiem gdzie iść - rzuciłem lekkim tonem, wychodząc na korytarz. Skierowałem się prosto do gabinetu dyrektora. Już miałem zapukać, kiedy drzwi same się otworzyły. Ze środka wyszedł jakiś ubrany w czarną skórę facet. Miał długie do ramion, czarne, przetłuszczone włosy, bary jak szafa oraz mięśnie jak stal. Przez jego twarz biegła długa, biała blizna, biegnąca przez cały policzek. Na oczach miał okulary przeciwsłoneczne.
- Ach. Ben Wejdź do środka - zawołał Korolev. Przecisnąłem się obok mężczyzny, który cicho zamknął za mną drzwi - Poznaj...
- Znam go - przerwałem mu - Spotkaliśmy się... cztery lata temu ?
- Pięć młodziku - wyszczerzył resztki zębów, które mu zostały.
- Po co kazałeś mnie przyprowadzisz. Jadłem kolację - zwróciłem się ponownie do dyrektora.
- Pan Gerdian przyjechał się z tobą zobaczyć i tyle.
- W takim razie się przejdzamy - zaproponowałem. Kiedy szliśmy korytarzem, minęliśmy Deana.
- Mógłbyś powiedzieć Pani Gonzalez, że nie będzie mnie na lekcji? - spytałem. Popatrzył podejrzliwie na stojącego za mną mężczyznę.
- Chyba tak - odpowiedział powoli.
- Dzięki - klepnąłem go w ramię i ruszyłem po schodach do swojego pokoju.
- Dlaczego akurat teraz się pojawiłeś? - zapytałem po drodze.
- Zwalniają wcześniej twojego brata. - Odpowiedział niewzruszony. Świat zawirował mi przed oczami - spokojbie. Dostanie kuratora - usiadł na łóżku.
- I tak go niedługo wsadzą - wzruszyłem ramionami - I będą to robić, póki nie zapanuje nad sobą - uderzyłem z całej siły w biurko.
- Możesz powiedzieć mi wszystko. Jestem twoim chrzestn. - Uśmjechnął się zadowolony z siebie.
- Powiedziałem ci już wszystko, co powinneś wiedzieć.
- Ale nie tylko po to tutaj przyjechałem. Chciałem ci też pogratulować - z pod kurtki wyciągnął butelkę wódki.
- Schowaj to - machnąłem ręką - wracając do kuratora. Ustalono co ze mną?
- Dadzą ci spokój o ile nie będziesz niegrzeczny - zaśmiał się mężczyzna.
- Bardzo zabawne - mruknąłem - kiedy wyjeżdżasz?
- Niedawno przyjechałem. Ale skoro już mnie wyganiasz - podniósł się powoli z łóżka.
- Tak. I zabierz to swoje cholerstwo - wskazałem na butelkę.
- Jak chcesz. Jeszcze kiedyś cię odwiedzę - rozejrzał się dookoła i zniknął za drzwiami. Westchnąłem, wyciągając lekcje na jutro. Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Po chwili stanęła w nich Yulia z jakąś butelką w ręce. Zaklnąłem pi francusku, wyrwałem ją jej i wyrzuciłem przez okno.
<Yulia?>
sobota, 22 lutego 2014
Od Yulii CD Ben
-Może jestem w stanie pomóc.-powiedział.-Niektórzy uważają że umiem słuchać lepiej niż inni.
-Być może.-zlustrowałam go wzrokiem.
-Możesz mi zaufać. Nikomu nie powiem.-albo mówił prawdę, albo był świetnym aktorem.
-Niech ci będzie.-westchnęłam.-Ostatnio jest mi coraz ciężej. Matka zginęła dawno temu, a ojciec niedawno. On był ostatnią osobą jaką miałam.
-Wiem co czujesz...
-Co?-nie byłam przyzwyczajona do takiej reakcji. Zwykle ktoś mówił "przykro mi", czy coś podobnego.
-Ja zostałem porzucony, w celu "wzmocnienia".-wywrócił oczami.
-Szczerze...? Nie spotkałam jeszcze kogoś, kto by mnie rozumiał.-spuściłam wzrok na swoje dłonie i zaczęłam wyłamywać palce.
-Ja też.-mruknął Jem.-To trochę pocieszające.
-Czemu nie.-uśmiechnęłam się blado.-Dziękuję.
-Za co?-chłopak był zbity z tropu.
-Że rozumiesz.-wyszliśmy razem na korytarz.
-Co mamy teraz?-zapytał Fin.
-Teraz..-poszperałam w pamięci.-Ja mam trening. Ty pewnie też.
-A, no tak.-klepnął się dłonią w czoło, po czym rozeszliśmy się w swoje strony. Kiedy dotarłam na lodowisko, trenerka pisała coś na kartce.
-O, jesteś.-powiedziała.
-Dzisiaj ćwiczymy układ, tak?-zapytałam.
-Tak. Idź się przebrać.-pobiegłam do szatni. Po chwili weszłam na taflę. Trenerka dawała mi polecenia.
-Dobrze, wystarczy.-powiedziała trenerka po jakimś czasie.-Masz tu kartkę, przestudiuj kroki.
-Dziękuję.-założyłam nakładki na łyżwy i wzięłam lekko wymięty papier pokryty notatkami i kilkoma rysunkami. Poczłapałam do szatni, po czym poszłam do pokoju odłożyć torbę. Usiadłam na łóżku. Zostało 15 minut do kolacji. Poszłam do stołówki, w której już byli wszyscy. Siedzieli przy jednym stoliku, tylko Jem siedział osobno. Wzięłam swoją porcję i usiadłam naprzeciwko niego. Kątem oka widziałam, że Ben cały czas patrzy ukradkiem w moją stronę.
<Ben?>
piątek, 21 lutego 2014
Od Jema Cd. Yulia
- Ach - uderzyła się w czoło - Pewnie jesteś tym chłopakiem z Finlandii - zaczęła pstrykać palcami, próbując przypomnieć sobie moje imię.
- James - uśmiechnąłem się.
- Usiądź gdzieś na wolnym miejscu w miarę blisko - powiedziała, zataczając ręką. Wybrałem siedzenie koło jakiejś dziewczyny. Miała śniadą cerę oraz ciemne włosy.
- Jak już mówiłam - zaczęła kobieta - Nazywam się Jullietta De Luca. Jestem z Włoch i będę waszą nauczycielką od Zajęć Artystycznych. Mam nadzieję, że spędzimy ze sobą szczęśliwe dwie godziny tygodniowo. Wiem, że na jedną godzinę będą do nas dołączać również dwie inne osoby. Teoretycznie powinnam wam wystawiać z tego oceny. Ale ponieważ i tak nie miałabym za bardzo z czego, więc jeśli będziecie chętni w graniu sztuk to łatwa ocena w kieszeni - mrugnęła do nas porozumiewawczo - Sądzę, że dobrym rozpoczęciem roku byłaby sztuka "Romeo i Julia" - Jakiś chłopak głośno jęknął, uderzając głową o stół.
- Panie Verne - upomniała go nauczycielka - Może pan robić dekoracje, jeśli nie odpowiada panu sztuka teatru.Jednak role rozdam na następnych lekcjach, gdy będą już wszyscy - dokończyła. Przez resztę czasu omawiała z nami sztukę dobrego grania. Osobiście mnie to nie interesowało tak jak resztę. Jakaś dziewczyna po cichu próbowała nawiązać rozmowę z chłopakiem o nazwisku Verne. Kiedy w końcu zabrzmiał dzwonek wszyscy czym prędzej wybiegli z Audytorium. Chwyciłem plecak i spokojnie ruszyłem za nimi. Zerknąłem na klucz, który trzymałem w ręku. Rozpakuję się po lekcjach. Teraz tylko wezmę strój do szermierki, którą miałam następną. Nagle usłyszałem ciche szlochanie. Uchyliłem drzwi pokoju obom i zauważyłem, że jakaś dziewczyna siedzi z podkulonymi nogami na łóżku i płacze.
- Coś się stało ? - spytałem, zaglądając do środka. Dziewczyna tylko pokręciła głową, podnosząc na mnie zaczerwienione oczy.
- Kim jesteś ? - spytała - Widziałam cię dzisiaj na stołówce.
- Jestem nowy. Jem - przedstawiłem się, podchodząc do niej - Co się stało ?
<Yulia?>
czwartek, 20 lutego 2014
Od Bena Cd. Jem
- Mogę się dosiąść ? - spytałem, patrząc na każdego z nich z osobna.
- Chyba tak...
- Nie - powiedziały w tym samym czasie Yulia i hiszpanka. Nie pamiętam jej imienia. Stałem niepewny. Z jednej strony w miarę przyjazne spojrzenie Ellie a z drugiej strony tej Rosjanki.
- To trudno - wzruszyłem ramionami, siadając parę stolików od nich. Zrobiłem sobie parę kanapek i zacząłem je powoli zjadać. Wyciągnąłem plan, sprawdzając co mam następne. Uniosłem brwi ze zdziwieniem na widok zajęć teatralnych. Jak ja ich nienawidzę. Nigdy nie lubiłem teatru. Usłyszałem jak drzwi otwierają się i zamykają. Podniosłem wzrok i zobaczyłem strasznie bladego chłopaka z czarnymi jak noc włosami. Był wysoki, trochę wyższy ode mnie.
- Szermierz - pomyślałem od razu. Miał specyficzny, sprężysty chód oraz bacznie rozglądał się, jakby zaraz z sufitu mieli spaść ninja. Obok niego szła starsza kobieta. Była niższa od chłopaka. Miała długie do ramion, brązowe włosy przetykane siwizną. Jej twarz wyglądała młodo. Jedynie, kiedy się uśmiechała, można było zauważyć kurze łapki w kącikach zielonych oczu. Ta dwójka zwróciła także uwagę drugiego stolika. Jednak po chwili czarnowłosy chłopak wraz z kobietą usiadli i również zaczęli jeść śniadanie. Nie byli daleko ode mnie, więc słyszałem trochę ich rozmowy. Trudno mi było cokolwiek zrozumieć. Mówili bardzo łamliwym językiem. Co jakiś czas kobieta poprawiała włosy chłopakowi. W końcu lekko odciągnął rękę od swojej twarzy, mówiąc coš do niej szeptem. Posłała mu uśmiech, pocałowała w czubek głowy i odeszła, odwracając się jeszcze w drzwiach by na niego spojrzeć. Chłopak jednak skubał chleb zamyślony i zapatrzony w okno. Po kilku minutach zabrzmiał cichy dzwonek, przywracający nas do lekcji . Z niechęcią udałem się w stronę audytorium. Ciekawe, kto jeszcze miał Zajęcia Teatralne. Okazało się, że wszyscy oprócz Yuli oraz Deana. Usiadłem w jednym z ostatnich rzędów i skuliłem mocno ramiona. Może pozostane nie zauważony i dadzą mi spokój. Usłyszałem jak ktoś idzie w moją stronę. Podniosłem wzrok i ze zdziwieniem spojrzałem na Ellie.
- Mogę się dosiąść? - spytała szeptem.
- Jasne - wskazałem brodą na siedzenie koło mnie.
- Nie ukrywajcie się tam gołąbeczki - zaświergotała z dołu nauczycielka. Była ubrana w kanarkową koszulę oraz miętowe spodnie. Jej brązowe włosy stały w nieładzie a okulary w drucianych oprawkach opadały na nos. Zaklnąłem pod nosem i zszedłem powoli na dół - Pan Verne jak zgaduję - kobieta śmiesznie wydęła pomalowane na czerwono usta. Skinąłem głową, opadając ze znudzeniem na krzesło. Yuki siedziała najbliżej mnie i wyraźnie szukała miejsca, gdzie może się przesiąść.
- Witajcie. Nazwyam się... Kobieta nie zdążyła powiedzieć, ponieważ drzwi otworzyły się z hukiem i stanął w nich chłopak ze stołówki.
<Jem? >
środa, 19 lutego 2014
Od Ellie Cd. Ben, Yulia, Rita, Dean, Yuki
- Witajcie. Nazywam się Sarah Johnson .Przyleciałam tutaj aż z Londynu i mam nadzieję , że to docenicie. Rozdam wam teraz spis lektur, kalendarz oraz materiał,który będziemy w tym roku przerabiać. - Podała każdemu z nas plik kartek. Zerknęłam z powątpieniem na siedzącego przede mną Deana.
- Dużo tego - mruknęłam, przerzucając kolejne kartki w spisie lektur.
- Bo widzi pani panno Blue, nie zawsze mięśnie są ponad umysł. Czego nie można piwuedzieć o Pani ostatnich ocenach - zacisnęłam ręce na blacie aż zbielały mi kostki - Mam nadzieję, że w tym roku się poprawisz, by nie zaniżać średniej klasy - rzuciła lekko. Zerwałam się gwałtownie z krzesła, które z hukiem spadło na podłogę.
- Dowidzenia - powiedziałam przez zaciśnięte zęby. Chwyciłam torbę i wybiegłam z sali. Od razu udałam się do swojego pokoju by trochę ochłonąć. Sięgnęłam po telefon odruchowo chciałam zadzwonić do Jack, mojej przyjaciółki. Zapomniałam jednak, że ma teraz lekcje. I ja też. Odetchnęłam po raz ostatni i wyszłam z pokoju. Udałam się prosto do gabinetu dyrektora.
- Proszę - zawołał ze środka. Weszłam niepewnie. Siedział przy biurku, otoczony papierami - Coś się stało ?
- Tak trochę - usiadłam na krześle i zaczęłam mu opowiadać scenę z angielskiego.
- Dobrze - odchylił się do tyłu - porozmawiam z nią i zobaczymy, co da się zrobić. A na razie idź na śniadanie - machnął ręką w stronę drzwi. Kiedy wyszłam na korytarz, oparłam się o ścianę. Nie wiem co, ale coś mnie w tym facecie niepokoiło. Zerknęłam na zegarek i odkryłam, że do końca 1. lekcji zostało 5 minut. Pobiegłam szybko z powrotem do pokoju, by sprawdzić, co mam następne. Biologia. Już miałam wyjść, kiedy coś na planie przyciągnęło moją uwagę. Zajęcia teatralne. O matko ! Zabrzmiał dzwonek i zbiegłam szybko do stołówki. Oczywiście jakimś cudem wszyscy już tam byli. No oprócz Bena.
- Jak wy tutaj tak szybko ? - spytałam, siadając z talerzem obok Yuki.
- Wypuściła nas wcześniej - odpowiedziała dziewczyna.
- Spoko - sięgnęłam do koszyka z pieczywem stojącego na środku stołu. Z torby wyciągnęłam masło orzechowe, prezent na wyjazd od Jack.
- Masło orzechowe? Serio? - Spytała Yulia.
- Tak. Dostałam od przyjaciółki na wyjazd - z triumfem odgryzłam kawałek pieczywa, kiedy do stołówki wszedł Ben.
<Ben?, Rita? , Yulia?, Yuki?, Dean? >
poniedziałek, 17 lutego 2014
Od Rity CD Ellie
-Niech to... Nie będę przeszukiwać całej akademii!-mruknęłam pod nosem. Przeszłam kilka metrów korytarza, gdy zauważyłam uchylone drzwi. Zajrzałam do środka. Miałam szczęście. Yulia siedziała na łóżku z kolanami podwiniętymi pod brodę. Cicho weszłam do środka zamykając drzwi. Dziewczyna na mnie spojrzała. Miała lekko zaczerwienione oczy.
-Już dobrze...-usiadłam obok niej i ją przytuliłam.
-Nie.-mruknęła i wyrwała się, siadając dalej.
-Spokojnie. Rozumiem...
-Nie! Nie rozumiesz! Nikt nie rozumie!-przerwała mi.-Wy macie całą rodzinę...-zająknęła się.
-Masz rację. Nie zrozumiem.-pokręciłam głową.-Ale dlaczego tak nie lubisz tego dyrektora? Wydaje się miły.
-On...-dziewczyna się zawahała.-Zawsze wychodził z tego bez szwanku.
-To znaczy...?-spojrzałam na nią zdziwiona.
-Jak byłam mała, moi rodzice wyjechali na narty. Razem z nim. I lawina zasypała matkę, a ojciec miał lekkie odmrożenia.-spuściła wzrok.-A on w tym dniu nawet nie poszedł z nimi na stok. Jakby wiedział co się stanie.
-Ale raz...
-Nie skończyłam.-spiorunowała mnie wzrokiem.-Niedawno ojciec miał jechać z kolegami na konferencję do Moskwy. Mieli wypadek. A on? Nie pojechał.
-A co jeśli to po prostu zbieg okoliczności?
-Dwa razy?-czułam że miała trochę racji. Coś tu było nie tak. Jednak wydawało się to niemożliwe.
-No dobra...-spojrzałam na zegarek.-Mam z tobą zostać?
-Wolę posiedzieć sama...-spojrzała na swoje dłonie. Westchnęłam i wstałam. Poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w piżamę i usiadłam na łóżku. Dużo myślałam o tej rozmowie. Yulia naprawdę miała ciężko. Po jakimś czasie zasnęłam.
Obudził mnie odgłos budzika. Nie przypominam sobie żebym go nastawiała... Ale co tam. Wstałam i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej czerwoną koszulkę i czarne spodnie do kolan. Włożyłam wszystko na siebie i zaczęłam czesać włosy. Spojrzałam na plan. Sala 40, angielski. Udałam się na drugie piętro, na którym znajdują się sale lekcyjne. Stała tam Ellie.
-Hej!-pomachała do mnie.-Jak Yulia?
-Dobrze...-skłamałam. Po chwili przyszła reszta. Yulia szła na samym końcu, ze spuszczoną głową. Po chwili przyszła nauczycielka.
<Ellie?>
sobota, 15 lutego 2014
Od Ellie Cd. Rita, Dean
- Cóż... To chyba wszystko. Czujcie się jak u siebie w domu - dokończył swoją przemowę uśmiechem i wyszedł. Siedzieliśmy przez chwilę w niezręcznej ciszy. Każdy wpatrzony w swój talerz. Chwilę jeszcze maltretowałam jedzenie widelcem i podeszłam do okienka by oddać talerz.
- Nie smakowało ? - spytała ze zdziwieniem kucharka. Miała ciepłą twarz, okoloną krótkimi rudymi włosami. Miała nie więcej niż 25 lat.
- Nie - uśmiechnęłam się - tylko średnio się czuję po podróży...
- Choroba lokomocyjna ? Jeśli jeszcze będzie cię męczyć, to przyjdź do kuchni i zapytaj o Lucy. Coś wymyślimy - mrugnęła porozumiewawczo, znikając za drzwiami.
- Nie ma to jak zaprzyjaźnić się z kucharką - powiedział ktoś za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam Bena. W ręce trzymał swój talerz. Jednak przyglądał się mi z zainteresowaniem.
- Nie powinno cię to obchodzić - posłałam mu lodowate spojrzenie.
- A powiedziałem, że obchodzi ? - warknął, przeciskając się obok mnie, by odłożyć talerz. Odchodząc, rzucił mi jeszcze jedno spojrzenie i wyszedł.
- Przyjemniaczek, nie ma co... - skomentował Dean, kiedy wróciłam do stolika.
- Ech... - westchnęłam, siadając - Jakie macie pokoje ?
- 457 - powiedziała Yuki, odkładając pałeczki.
- A ja 296 - mruknął Irlandczyk.
- Zauważyliście, że jest tak dużo pokoi a oni rozstawiają nas daleko od siebie ? - spytałam, pochylając się w ich stronę - Albo, że nie ma nikogo oprócz nas ?
- Pewnie przyjadą - machnął ręką chłopak - może nawet niedługo... Kto idzie ze mną poczatować ?
- Ja muszę się rozpakować - westchnęła japonka, wstając od stołu - Do zobaczenia - uśmiechnęła się, odchodząc.
- A ty ?
- I tak nie mam co do roboty - stwierdziłam po chwili zamyślenia. Twarz Deana rozjaśniła się.
- Super. Idziemy teraz czy...
- Teraz. Nie chcę nikogo przegapić - zaśmiałam się. Wyszliśmy na dwór. Usiadłam na schodach przed Akademią, podciągając kolana pod brodę.
- Skoro mamy tutaj siedzieć przez jakiś czas, to może powiesz mi coś o sobie ? - zaproponował, patrząc się w bramę.
- Okej - wzruszyłam ramionami - Mam na imię Ellie. Mam 17 lat. Jeżdżę na nartach, czym irytuję rodziców. Nie moja wina, że liczyli na córkę dentystkę - prychnęłam - Mam brata Sama. Ma 7 lat i jeździ konno. Kocha to. Powiedzmy sobie szczerze. Rodzice jak tylko znaleźli tą szkołę, zapisali mnie do niej. Chcieli się mnie pozbyć, bo uważali, że mam zły wpływ na brata. W wolnym czasie czytam książki i rysuję. Ale lepiej tego nie widzieć - zaśmiałam się - Teraz ty.
- Więc... Mam na imię Dean.Mam 18 lat.Moi rodzice są weterynarzami. Dzięki nim kocham zwierzęta. Od 12 lat uczę się tańca irlandzkiego. To dlatego się tu znalazłem.
- Masz jakieś zwierzę ? - spytałam.
- Koty. Dwa. Ale zostały w Irlandii. - zasmucił się.
- Szkoda - powiedziałam cicho. Przez godzinę, wygłupialiśmy się. Nikt nie przyjechał, więc postanowiliśmy wejść do środka.
- Do jutra - pomachałam mu i umknęłam do siebie do pokoju. Najchętniej zobaczyłabym co z Yullie, ale nie wiedziałam, gdzie ma pokój. Poszłam więc do siebie. Kiedy otworzyłam drzwi, mało co nie potknęłam się o dzbanek z herbatą. Uśmiechnęłam się pod nosem, wdychając znajomy aromat. Była również kartka.
Mam nadzieję, że pomoże. Lucy.
Przebrałam się w piżamę, chwilę jeszcze czytałam książkę i zapadłam w błogi sen...
<Rita? Jak rozmowa z Yullie ? Dean ? Co robiłeś po tym jak poszłam?>
wtorek, 11 lutego 2014
Od Yulii CD Ellie
-O matko. Przepraszam...-powiedział.
-Nic się nie stało...-wstałam i otrzepałam się z ziemi.
-To było do ziemi.-uśmiechnął się ironicznie.
-Pacan.-mruknęłam pod nosem. Odeszłam na kilka kroków gdy nagle chwycił mnie za ramię.
-Jestem cierpliwy, ale nie lubię gdy ktoś mnie obraża.
-A jak inaczej można cię nazwać?-wywróciłam oczami. Usłyszeliśmy kroki.
-Masz szczęście. Lepiej się pilnuj.-mruknął i odbiegł. Zmarszczyłam brwi. Okropnie przewrażliwiony. Podszedł do mnie wysoki chłopak z brązowymi włosami.
-Wszystko dobrze?-zapytał. Skinęłam głową.
-Widziałeś?
-Tak. Od początku był jakiś dziwny, ale od rozmowy z dyrektorem jest jeszcze gorszy.
-Co?
-Nieważne. I tak nie znam szczegółów.-spojrzał na mnie. Widać było że nie mówi całej prawdy. Spojrzałam na zegarek.
-Muszę iść. Ale... proszę, nikomu o tym nie mów.-przez chwilę patrzył na mnie zdziwiony, ale w końcu skinął głową. Pobiegłam w stronę lodowiska. Nikogo jeszcze tam nie było, nawet trenerki. Odetchnęłam z ulgą i poszłam do szatni. Włożyłam białe leginsy i bluzę, po czym zaczęłam zawiązywać łyżwy. Kiedy wyszłam, trenerka już na mnie czekała.
-Czekałam 10 minut.-zastukała paznokciem w zegarek. Po chwili weszła Rita, Ellie, Dean i Yuki.
-To przez to, że czekała na nas, proszę jej wybaczyć...-zaczęła Hiszpanka.
-No dobrze...-trenerka westchnęła.-Właź na lód.-machnęła ręką w stronę tafli. Zdjęłam nakładki na ostrza łyżew i zaczęłam jeździć żeby się rozgrzać. Kiedy już byłam gotowa, wykonałam kilka skoków. Potem piruety, a na koniec kilka kombinacji. Podjechałam do bandy. Byłam zmęczona. Nie wiedziałam ile czasu spędziłam na lodowisku, ale to chyba nie miało większego znaczenia.
-Na tą chwilę chyba wystarczy.-powiedziała trenerka.-Jutro zaczniemy ćwiczyć układ na zawody.-kiwnęłam głową. Podjechałam do reszty, siedzieli na trybunach na drugim końcu lodowiska.
-Muy bien!-Rita podeszła do bandy i mnie przytuliła.-Nie znam się na tym, ale byłaś świetna.
-Muszę jeszcze poprawić kilka rzeczy...-powiedziałam.
-To jak ty jeździsz kiedy robisz wszystko jak należy?-zapytała Yuki. Wzruszyłam ramionami.
-Szczerze? Nie mam pojęcia. Chyba jeszcze nigdy nie pojechałam idealnie...
-Coś tak czuję że niewiele ci do tego brakuje.-powiedział ktoś. Wszyscy się odwrócili. To był ten chłopak, którego dzisiaj spotkałam.
-Jak ty tu...?-zdziwiła się Ellie. Jeszcze przed chwilą go tam nie było.
-Przyszedłem tu na trening. Trochę za wcześnie.-powiedział.
-Kim ty w ogóle jesteś?-zapytała Rita.
-Dmitriy Korolev.-przedstawił się. Mina mi zrzedła.
-Korolev?
-Tak.-kiwnął głową i poszedł w stronę szatni.
-O co tu chodzi? Kim on jest?-zapytał Dean. Był zmieszany, tak jak reszta.
-Syn dyrektora.-mruknęłam i walnęłam pięścią w bandę. Nie wiedziałam zresztą czemu.
-Spokojnie...-Ellie położyła mi rękę na ramieniu.
-Nienawidzę tego gościa.
-Jego?-Dean kiwnął głową w stronę szatni.
-Nie.-powiedziałam i wyszłam poza lodowisko. Nałożyłam na ostrza nakładki i poczłapałam w stronę szatni, z której Dmitriy zdążył już wyjść. Przebrałam się i poszłam w stronę wyjścia. Reszta poszła za mną. Szliśmy w niezręcznej ciszy.
-A tak w ogóle, to dostaniemy tu jakieś jedzenie, czy będziemy tu ciągnąć na głodniaka?-zapytał mnie Dean.
-O 18 musimy iść do stołówki.-odpowiedziałam.
-A która teraz jest?-Rita spojrzała na zegarek.
-17.30.-powiedziała.-Siedzieliśmy tam półtorej godziny.
-Nieźle. To co, spotykamy się tutaj za 20 minut?-Ellie klasnęła w dłonie. Wszyscy kiwnęliśmy głowami i rozeszliśmy się do pokoi.
Po 20 minutach poszłam w umówione miejsce. Wszyscy już tam czekali. Poszliśmy w kierunku stołówki. Kiedy weszliśmy do środka, wszyscy otworzyli szeroko oczy ze zdumienia.
-To wygląda na pięciogwiazdkową restaurację, a nie szkolną stołówkę.-stwierdziła Yuki.
-No... Jedzenie też takie będzie?-zapytała Rita.
-Zależy czy spodobasz się kucharce.-podeszłam do barku i wzięłam swoją porcję. Reszta zrobiła to samo.
-Skąd ona wiedziała co chcę?-zdziwiła się Yuki, patrząc na talerzyk z sushi.
-Nie wiem...-wzruszyłam ramionami i usiadłam przy stoliku. Reszta również usiadła. Po chwili przyszedł też Ben. Usiadł przy innym stoliku, w kącie sali.
-Trochę mi go szkoda.-stwierdziła Ellie.
-Jak chce, to niech tam siedzi. Mógł przecież się tu dosiąść, jest jeszcze jedno miejsce.-Dean wskazał puste miejsce po jego prawej stronie. Wbiłam wzrok w stół. Kątem oka zauważyłam, że Francuz ciągle patrzy w moją stronę. Po chwili wszedł dyrektor.
-Witam was w akademii.-zaczął.-Powstała ona dzięki mnie i mojemu bliskiemu przyjacielowi, który niestety nie doczekał tego momentu...-spojrzał na mnie, a potem kontynuował swoje przemówienie, w tym wspominał mojego ojca. Czułam na sobie spojrzenie Bena. W pewnym momencie nie wytrzymałam. Wypadłam ze stołówki i wbiegłam na piętro, do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku, podkuliłam kolana pod brodę i zaczęłam płakać. Przez śmierć matki, ojca i to, że w ogóle się tu znalazłam.
<Ellie? Co się działo potem?>
poniedziałek, 10 lutego 2014
Od Ellie Cd. Yulia
- Co teraz ? - spytał z uśmiechem Dean.
- Yulia mówiła coś o zameldowaniu się - powiedziała niepewnie Yuki. Miała problem z angielskim ? Będę się musiała spytać.
- Tak. Chodźcie za mną - skinęłam głową i ruszyłam powoli w stronę gabinety dyrka. Kiedy weszliśmy do holu usłyszałam znajome och i ach. Wbiegłam po schodach na piętro i stanęłam przed drzwiami z napisem "dyrektor".
- To tutaj. Chyba lepiej będzie, jeśli wejdziecie pojedynczo.
- A potem do chica - powiedziała Rita, pukając do drzwi. Po kolei, każdy odbywał krótką rozmowę, dostawał ten sam zestaw co ja i wychodził. Najdłużej trwała rozmowa Bena. W końcu wyszedł z ponurą miną.
- Coś się stało ? - spytał Dean. Chłopak tylko burknął i z planem w ręce ruszył do swojego pokoju.
- Przyjemniaczek - skomentowała tylko Rita, chwytając swoją torbę.
- Zbiórka za 10 minut w holu ? - zaproponowałam.
- Okej - powiedzieli prawie równo i też zniknęli. W tym czasie odniosłam swoje narty do odpicowanej narciarni.Kiedy wróciłam do holu, stali tam wszyscy oprócz Dean'a. Przyszedł pięć minut później.
- Sorka za spóźnienie. To co ? Idziemy ? - spytał, przeczesując włosy. Przez całą drogę się wygłupialiśmy. W końcu dotarliśmy do lodowiska.
<Yulia?>
Od Yulii CD Ellie
-Ładnie tu.-powiedziała Ellie. Zaczęłyśmy rozpakowywać jej rzeczy. Po kilkunastu minutach skończyłyśmy.
-Szybko poszło. Niedługo przyjedzie kilka osób... Chodźmy na dół.-dziewczyna kiwnęła głową. Zbiegłyśmy po schodach. Po chwili podjechał jasnoniebieski samochód. Wysiadła z niego średniego wzrostu dziewczyna. Podeszła do nas z szerokim uśmiechem.
-Cześć. Wy też stąd?-zapytała.
-Tak.-odpowiedziałam.
-W takim razie, Rita Suarez.-podała mi rękę, a potem Ellie.-A wy?
-Elisabeth Blue, a to Yulia Romanova.-przedstawiła nas moja towarzyszka. Po chwili przyjechał kolejny samochód. Wysiadł z niego wysoki, rudy chłopak.
-Hej. Widzę że jak zwykle się spóźniłem.-westchnął.
-Nie. Dzisiaj jeszcze mają przyjechać dwie osoby.-uśmiechnęłam się do niego.-Yulia Romanova, Elisabeth Blue, a to Rita Suarez.-przedstawiłam nas po kolei.
-Dean O'Connor.-odwrócił się na chwilę.-Niech zgadnę... Rosja, Hiszpania... A ty?-spojrzał na Ellie.
-Kanada.-powiedziała.
-Fajnie. Ja jestem z Irlandii.-znowu się obrócił.-O. Ktoś jedzie.-spojrzałam za niego. Stały tam dwa samochody. Z jednego wysiadła jakaś Japonka, z drugiego wysoki chłopak.
-No to jesteśmy wszyscy. Na razie przynajmniej.-mruknęłam. Przybysze podeszli do naszej grupki.
-Konichiwa.-przywitała się Japonka. Chłopak tylko pomachał ręką.
-Cześć.-tym razem odezwała się Rita.-Rita Suarez, Dean O'Connor, Elisabeth Blue, Yulia Romanova.-przedstawiła nas.
-Yuki Hashimoto.-powiedziała dziewczyna.
-Ben Verne.
-To jesteśmy w komplecie?-zapytał Dean.
-Tak.-spojrzałam na zegarek. Skrzywiłam się.
-Co jest, chica?-zmartwiła się Rita.
-Za chwilę mam trening. Moja trenerka nie lubi jak się spóźniam.
-Powiesz jej że czekałaś na nas.
-To nic nie da.-zagryzłam wargę.
-No to idziemy z tobą. Nie mamy chyba nic lepszego do roboty, a ja chętnie to zobaczę.-mrugnęła.
-Dzięki. To odnieście walizki i zameldujcie się, a potem przyjdźcie na lodowisko.-wszyscy kiwnęli głowami, a ja wbiegłam do środka i zaczęłam biec przez korytarz.
<Ellie? Co się działo u was?>
Od Ellie Cd. Yulii
- Nie - dziewczyna pokręciła głową.
- A wiesz może, gdzie można się zameldować czy coś ?
- Jasne. Chodź za mną - ruszyła w głąb szkoły. Zaniemówiłam na widok pięknego holu. Duże schody prowadziły na piętro. Yulia skręciła gwałtownie z lewo i stanęła przed drzwiami z napisem "dyrektor".
- Zaczekam tu na ciebie - oparła się o ścianę z wzrokiem wbitym w podłogę. Zapukałam lekko.
- Proszę - rozległo się ze środka. Weszłam i zobaczyłam wysokiego mężczyznę z brązowymi włosami i zadbaną brodą - Tak ? - wstał, poprawiając garnitur. Gabinet był zadbany i uporządkowany. Przez duże okna wpadało wiele światła.
- Przyszłam się zameldować. Elisabeth Blue - mężczyzna wrócił do biurka, przeglądając papiery.
- Jest. Elisabeth Blue. Lat siedemnaście, Kanada, zjazdy szybkie - wyliczał po kolei.Za każdym razem skinęłam głową - pokój 325. - wręczył mi klucz - Narciarnia powinna być otwarta. Tu masz plan szkoły, lekcje i nauczycieli oraz inne papiery - podał mi teczkę.
- Do widzenia - powiedziałam, wychodząc z pokoju. Na zewnątrz nadal czekała Yulia w takim stanie, w jakim ją zostawiłam.
- Już ? - podniosła głowę.
- Tak. Pójdę po rzeczy i poczekamy we dwie na resztę ? - zaproponowałam. Skinęła głową. Wróciłyśmy się do samochodu. Moje walizki czekały już przy schodach. Łącznie z nartami. Rodzice czekali niecierpliwie w samochodzie. Tylko Sam stał, czekając na mnie niecierpliwie.
- Ellie - zwołał, biegnąc w moją stronę. Rzucił mi się na szyję - Nie odjeżdżaj.
- Muszę szkrabie - pocałowałam go w czoło - Obiecaj, że mnie odwiedzisz - mój brat szybko pokiwał głową - Super. A teraz zmykaj - odstawiłam go na ziemię. Pobiegł do rodziców. Jeszcze chwilę stali a potem odjechali. Tak po prostu. Bez pożegnania.
- Możesz mi pomóc z tymi rzeczami ? - spytałam Yulie, wskazując na dwie walizki - narty zaniosę sama.
<Yulia? Pomożesz mi ?>
niedziela, 9 lutego 2014
Od Yulii CD Ellie
-Proszę.-odpowiedział mi męski głos. Weszłam do środka. Za biurkiem siedział wysoki mężczyzna z brązowymi włosami i zadbaną brodą.
-Kiedy przyjedzie jakaś osoba...?-zapytałam.
-Za godzinę.-odpowiedział.-Wiem że jest ci ciężko...-wstał i położył mi dłoń na ramieniu. Strząsnęłam ją. Nie lubiłam tego faceta. Co z tego że był przyjacielem ojca. Hm... No właśnie. BYŁ.
-Dziękuję. To ja potem przyjdę...-wyszłam w pośpiechu z biura i udałam się na piętro. Postanowiłam się wypakować. Weszłam do pokoju i otworzyłam walizkę z ubraniami. Włożyłam wszystko do szafy i kredensu. Otworzyłam kolejną walizkę, itd. Na koniec powiesiłam parę łyżew na haku wystającym ze ściany. Spojrzałam na zegarek. Minęła godzina. Szybko zbiegłam po schodach i wybiegłam na zewnątrz. Przeczesałam włosy ręką i oparłam się o ścianę budynku. Po chwili przyjechał czarny samochód. Wysiadła z niego jakaś dziewczyna. Spojrzała na mnie ciekawsko i podeszła.
-Cześć. Elisabeth Blue.-powiedziała i podała mi rękę.
-Yulia Romanova.-przywitałam się.
<Ellie? Co było dalej?>