Kiedy wszedłem do stołówki, poczułem na sobie wzrok reszty. Chwyciłem talerz z sterty stojącej przy drzwiach i ruszyłam w ich stronę.
- Mogę się dosiąść ? - spytałem, patrząc na każdego z nich z osobna.
- Chyba tak...
- Nie - powiedziały w tym samym czasie Yulia i hiszpanka. Nie pamiętam jej imienia. Stałem niepewny. Z jednej strony w miarę przyjazne spojrzenie Ellie a z drugiej strony tej Rosjanki.
- To trudno - wzruszyłem ramionami, siadając parę stolików od nich. Zrobiłem sobie parę kanapek i zacząłem je powoli zjadać. Wyciągnąłem plan, sprawdzając co mam następne. Uniosłem brwi ze zdziwieniem na widok zajęć teatralnych. Jak ja ich nienawidzę. Nigdy nie lubiłem teatru. Usłyszałem jak drzwi otwierają się i zamykają. Podniosłem wzrok i zobaczyłem strasznie bladego chłopaka z czarnymi jak noc włosami. Był wysoki, trochę wyższy ode mnie.
- Szermierz - pomyślałem od razu. Miał specyficzny, sprężysty chód oraz bacznie rozglądał się, jakby zaraz z sufitu mieli spaść ninja. Obok niego szła starsza kobieta. Była niższa od chłopaka. Miała długie do ramion, brązowe włosy przetykane siwizną. Jej twarz wyglądała młodo. Jedynie, kiedy się uśmiechała, można było zauważyć kurze łapki w kącikach zielonych oczu. Ta dwójka zwróciła także uwagę drugiego stolika. Jednak po chwili czarnowłosy chłopak wraz z kobietą usiadli i również zaczęli jeść śniadanie. Nie byli daleko ode mnie, więc słyszałem trochę ich rozmowy. Trudno mi było cokolwiek zrozumieć. Mówili bardzo łamliwym językiem. Co jakiś czas kobieta poprawiała włosy chłopakowi. W końcu lekko odciągnął rękę od swojej twarzy, mówiąc coš do niej szeptem. Posłała mu uśmiech, pocałowała w czubek głowy i odeszła, odwracając się jeszcze w drzwiach by na niego spojrzeć. Chłopak jednak skubał chleb zamyślony i zapatrzony w okno. Po kilku minutach zabrzmiał cichy dzwonek, przywracający nas do lekcji . Z niechęcią udałem się w stronę audytorium. Ciekawe, kto jeszcze miał Zajęcia Teatralne. Okazało się, że wszyscy oprócz Yuli oraz Deana. Usiadłem w jednym z ostatnich rzędów i skuliłem mocno ramiona. Może pozostane nie zauważony i dadzą mi spokój. Usłyszałem jak ktoś idzie w moją stronę. Podniosłem wzrok i ze zdziwieniem spojrzałem na Ellie.
- Mogę się dosiąść? - spytała szeptem.
- Jasne - wskazałem brodą na siedzenie koło mnie.
- Nie ukrywajcie się tam gołąbeczki - zaświergotała z dołu nauczycielka. Była ubrana w kanarkową koszulę oraz miętowe spodnie. Jej brązowe włosy stały w nieładzie a okulary w drucianych oprawkach opadały na nos. Zaklnąłem pod nosem i zszedłem powoli na dół - Pan Verne jak zgaduję - kobieta śmiesznie wydęła pomalowane na czerwono usta. Skinąłem głową, opadając ze znudzeniem na krzesło. Yuki siedziała najbliżej mnie i wyraźnie szukała miejsca, gdzie może się przesiąść.
- Witajcie. Nazwyam się... Kobieta nie zdążyła powiedzieć, ponieważ drzwi otworzyły się z hukiem i stanął w nich chłopak ze stołówki.
<Jem? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz