Kiedy wszyscy weszliśmy do klasy, zaczęła się lekcja.
- Witajcie. Nazywam się Sarah Johnson .Przyleciałam tutaj aż z Londynu i mam nadzieję , że to docenicie. Rozdam wam teraz spis lektur, kalendarz oraz materiał,który będziemy w tym roku przerabiać. - Podała każdemu z nas plik kartek. Zerknęłam z powątpieniem na siedzącego przede mną Deana.
- Dużo tego - mruknęłam, przerzucając kolejne kartki w spisie lektur.
- Bo widzi pani panno Blue, nie zawsze mięśnie są ponad umysł. Czego nie można piwuedzieć o Pani ostatnich ocenach - zacisnęłam ręce na blacie aż zbielały mi kostki - Mam nadzieję, że w tym roku się poprawisz, by nie zaniżać średniej klasy - rzuciła lekko. Zerwałam się gwałtownie z krzesła, które z hukiem spadło na podłogę.
- Dowidzenia - powiedziałam przez zaciśnięte zęby. Chwyciłam torbę i wybiegłam z sali. Od razu udałam się do swojego pokoju by trochę ochłonąć. Sięgnęłam po telefon odruchowo chciałam zadzwonić do Jack, mojej przyjaciółki. Zapomniałam jednak, że ma teraz lekcje. I ja też. Odetchnęłam po raz ostatni i wyszłam z pokoju. Udałam się prosto do gabinetu dyrektora.
- Proszę - zawołał ze środka. Weszłam niepewnie. Siedział przy biurku, otoczony papierami - Coś się stało ?
- Tak trochę - usiadłam na krześle i zaczęłam mu opowiadać scenę z angielskiego.
- Dobrze - odchylił się do tyłu - porozmawiam z nią i zobaczymy, co da się zrobić. A na razie idź na śniadanie - machnął ręką w stronę drzwi. Kiedy wyszłam na korytarz, oparłam się o ścianę. Nie wiem co, ale coś mnie w tym facecie niepokoiło. Zerknęłam na zegarek i odkryłam, że do końca 1. lekcji zostało 5 minut. Pobiegłam szybko z powrotem do pokoju, by sprawdzić, co mam następne. Biologia. Już miałam wyjść, kiedy coś na planie przyciągnęło moją uwagę. Zajęcia teatralne. O matko ! Zabrzmiał dzwonek i zbiegłam szybko do stołówki. Oczywiście jakimś cudem wszyscy już tam byli. No oprócz Bena.
- Jak wy tutaj tak szybko ? - spytałam, siadając z talerzem obok Yuki.
- Wypuściła nas wcześniej - odpowiedziała dziewczyna.
- Spoko - sięgnęłam do koszyka z pieczywem stojącego na środku stołu. Z torby wyciągnęłam masło orzechowe, prezent na wyjazd od Jack.
- Masło orzechowe? Serio? - Spytała Yulia.
- Tak. Dostałam od przyjaciółki na wyjazd - z triumfem odgryzłam kawałek pieczywa, kiedy do stołówki wszedł Ben.
<Ben?, Rita? , Yulia?, Yuki?, Dean? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz