Z zdenerwowaniem jeździłam kolczykiem po zębach. Nadal czekałam na wejście do gabinetu dyrektora.
- Jackie. Spokojnie - ojciec położył mi rękę na ramieniu.
-Na pewno tego chcesz ? - spytała po raz setny tego dnia mama.
- Przestań się jej ciągle pytać Marie - skarcił ją tata.
- Ty nie jesteś lepszy ! Pojawiasz się nagle i...
- Przestańcie się kłócić ! - nie wytrzymałam. Mocniej ścisnęłam pasek swojej torby. Nagle drzwi się otworzyły.
- Możesz wejść - powiedziała skrzekliwym głosem jakaś kobieta. Mruknęłam coś i z spuszczoną głową weszłam do środka. Było już dawno po 23 więc zdziwiłam się, że zechciał mnie przyjąć.
- Jacqueline prawda?
- Tak - skinęłam głową, sięgając do torby po dokumenty. Podałam mu je. Szybko sprawdził parę rzeczy, mrucząc przy tym pod nosem i oddał mi dowód z powrotem.
- Mam nadzieję, że spodoba ci się u nas. Twoi rodzice chcą może coś obgadać? - Spytał, przyglądając mi się dokładnie.
- Raczej nie. Pewnie już pojechali.
- Wszystko masz napisane na planie. Do widzenia - wydawał się chłodny i poważny. Wyszłam na korytarz. Moi rodzice faktycznie się już zmyli, zostawiając tylko moje dwie walizki.
- Echh.. - Westchnęłam, ciągnąc je za sobą do pokoju 149. Przeszłam ponownie przez hol, zatrzymując się na chwilę , by podziwiać jego wspaniały wygląd. Z trudem wspięłam się na drugie piętro.
- Pomóc ci? - podeszła do mnie dziewczyna z śniadą karnacją oraz długimi, ciemno brązowymi włosami.
- Nie trzeba. Wiesz, gdzie jest pokój 149 ?
- Jasne. Chodź za mną. Przy okazji jestem Rita.
- Jack - uśmiechnęłam się do niej.
- Kiedy przyjechałaś? - Zapytała, skręcając w jeden z korytarzy.
- Jakieś 20 minut temu.
- Spoko. Grasz na skrzypach? - Spytała, odwracając się w moją stronę. Staliśmy przed pokojem 149.
- Tak. Skąd wiedziałaś?
<Rita?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz