Dziewczyny poszły razem z Emilem do dyrektora. Usiadłam przy jednym ze stolików i zaczęłam nakładać jedzenie.
- Nie za dużo - upomniałam siebie pod nosem.
- Mogę się dosiąść ? - spytał ktoś nagle. Podniosłam twarz z nad talerza.
- Ben ? - spytałam, wstając szybko.
- Jackie - wyszeptał i przytulił mnie mocno. Również go objęłam. Przez chwilę jeszcze tak staliśmy w kompletnej ciszy.
- Co tutaj robisz ? - zapytałam.
- Przywieźli mnie, bo stwierdzili, że mam talent - chłopak przewrócił oczami. Zaśmiałam się. Usiadłam przy stoliku i kontynuowałam rozmowę z Benem.
- Więc... Rodzice w separacji ? - spytał, odchylając się na krześle, jednocześnie oblizując łyżkę z nutelli.
- Niestety. Ale w końcu się od nich oderwałam - powiedziałam, podgryzając skibkę chleba.
- Czemu przestałaś dzwonić ?
- Zadajesz strasznie dużo pytań - zaśmiałam się - Ale zawsze taki byłeś. Przestałam dzwonić, bo moja rodzina stwierdziła, że nie mogę utrzymywać kontaktu z tobą. A tym bardziej z pewną osobą z twojego otoczenia. Szczególnie po tym co się stało. - spojrzałam na niego znacząco. Jego twarz spoważniała.
- Wczoraj był u mnie twój wujek - powiedział, patrząc mi prosto w oczy - Nie dość, że próbował mnie upić, to jeszcze przekazał mi złą informację. Bardzo złą. On wychodzi.
- Ale... Miał jeszcze siedzieć 2 lata - poczułam jak robi mi się słabo.
- Uznali, że wypuszczą go wcześniej. Ale idiota i tak tam wróci. - mruknął.Drzwi jadalni otworzyły się i do środka weszła Ellie z Yulia oraz Yuki. Razem z nimi jeszcze parę osób, których imion nie pamiętam.
- Cześć - podeszła do nas Yulia - Znasz Bena ? - zdziwiła się.
- Tak. To mój kuzyn.
<Yulia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz