-A więc to prawda...-westchnęłam. Miałam nadzieję, że ojciec nie zginął i
że nie przyjechałam do tej akademii wybudowanej przez jego kolegę.
Usiadłam na łóżku i omiotłam wzrokiem otoczenie. W rogu leżały moje
nierozpakowane walizki. Podeszłam do nich i z jednej wyciągnęłam
dżinsową koszulę, białe szorty i białe trampki. Włożyłam to w pośpiechu,
po czym wyszłam na korytarz. Byłam tu na razie jedyna. Zeszłam po
schodach na parter i zapukałam do drzwi z tabliczką "dyrektor".
-Proszę.-odpowiedział mi męski głos. Weszłam do środka. Za biurkiem siedział wysoki mężczyzna z brązowymi włosami i zadbaną brodą.
-Kiedy przyjedzie jakaś osoba...?-zapytałam.
-Za godzinę.-odpowiedział.-Wiem że jest ci ciężko...-wstał i położył mi dłoń na ramieniu. Strząsnęłam ją. Nie lubiłam tego faceta. Co z tego że był przyjacielem ojca. Hm... No właśnie. BYŁ.
-Dziękuję. To ja potem przyjdę...-wyszłam w pośpiechu z biura i udałam się na piętro. Postanowiłam się wypakować. Weszłam do pokoju i otworzyłam walizkę z ubraniami. Włożyłam wszystko do szafy i kredensu. Otworzyłam kolejną walizkę, itd. Na koniec powiesiłam parę łyżew na haku wystającym ze ściany. Spojrzałam na zegarek. Minęła godzina. Szybko zbiegłam po schodach i wybiegłam na zewnątrz. Przeczesałam włosy ręką i oparłam się o ścianę budynku. Po chwili przyjechał czarny samochód. Wysiadła z niego jakaś dziewczyna. Spojrzała na mnie ciekawsko i podeszła.
-Cześć. Elisabeth Blue.-powiedziała i podała mi rękę.
-Yulia Romanova.-przywitałam się.
<Ellie? Co było dalej?>
-Proszę.-odpowiedział mi męski głos. Weszłam do środka. Za biurkiem siedział wysoki mężczyzna z brązowymi włosami i zadbaną brodą.
-Kiedy przyjedzie jakaś osoba...?-zapytałam.
-Za godzinę.-odpowiedział.-Wiem że jest ci ciężko...-wstał i położył mi dłoń na ramieniu. Strząsnęłam ją. Nie lubiłam tego faceta. Co z tego że był przyjacielem ojca. Hm... No właśnie. BYŁ.
-Dziękuję. To ja potem przyjdę...-wyszłam w pośpiechu z biura i udałam się na piętro. Postanowiłam się wypakować. Weszłam do pokoju i otworzyłam walizkę z ubraniami. Włożyłam wszystko do szafy i kredensu. Otworzyłam kolejną walizkę, itd. Na koniec powiesiłam parę łyżew na haku wystającym ze ściany. Spojrzałam na zegarek. Minęła godzina. Szybko zbiegłam po schodach i wybiegłam na zewnątrz. Przeczesałam włosy ręką i oparłam się o ścianę budynku. Po chwili przyjechał czarny samochód. Wysiadła z niego jakaś dziewczyna. Spojrzała na mnie ciekawsko i podeszła.
-Cześć. Elisabeth Blue.-powiedziała i podała mi rękę.
-Yulia Romanova.-przywitałam się.
<Ellie? Co było dalej?>
Świetne, fajnie się czyta ;)
OdpowiedzUsuń